Zamarłam, gdy zobaczyłam, jak Azor trzyma moją rękawiczkę w pysku na korytarzu, a za drzwiami słychać było krzyki sąsiadki i zbliżające się policyjne syreny — wtedy zrozumiałam, że nie mam już dokąd uciec
Moje życie po rozwodzie było pustką, dopóki nie znalazłam Azora. Przez niego podjęłam decyzje, których nie da się cofnąć, a każda była walką z własnym lękiem i przeszłością. Teraz wiem, że czasem to pies ratuje człowieka przed zupełnym zatraceniem.