Szarobury wieczór na blokowisku: Jak przypadkowy kundel zmienił wszystko
Tamtego wieczoru biegłam po opustoszałym podwórku, a mokry nos kundla, którego nie znałam, dotknął mojej dłoni, gdy próbowałam powstrzymać krwawienie z rozciętej wargi. Wokół lał deszcz, a światło latarni odbijało się w jego czarnych oczach pełnych niepokoju. Zanim zrozumiałam, pies pociągnął mnie za rękaw w stronę otwartego śmietnika, zostawiając za sobą ślad na brudnym trotuarze – i tam, mimo bólu i lęku, nie mogłam go zostawić.