Zimny poranek, krew na łapie i rozpaczliwy telefon do schroniska: jak Gucio odmienił moje życie po rozwodzie

Zimny poranek, krew na łapie i rozpaczliwy telefon do schroniska: jak Gucio odmienił moje życie po rozwodzie

To była zima mojego życia: samotność po rozwodzie wbijała się we mnie jak lodowy nóż, a wtedy na klatce schodowej znalazłam rannego, wyziębionego kundla. Nie chciałam się angażować, wciąż miałam w głowie tylko własny ból, ale konieczność opieki nad Guciem zmusiła mnie do trzech życiowych decyzji, których już nie mogłam cofnąć. Ta psia obecność, coraz cieplejsza i bliższa, wygnała mnie z zamknięcia i wystawiła na próbę całą moją zdolność do przebaczenia – sobie i innym.