Ten pies uratował mnie, gdy nie miałam już siły być silna – o zapachu sierści, granicach i pewnym spojrzeniu, które zmieniło wszystko
Wszystko zaczęło się od krwi na śniegu i dziwnego, rozpaczliwego skomlenia pod klatką – nie miałam wtedy pojęcia, że ta brudna, drżąca suka postawi mnie przed najtrudniejszą decyzją w życiu. Mój świat się wtedy walił: po rozstaniu z Piotrem nie umiałam już ufać ludziom, a rodzina traktowała mnie jak bankomat i opiekunkę na zawołanie. A ona, z raną na łapie, nie pozwoliła mi się odsunąć i w końcu sprawiła, że musiałam postawić granicę, której nikt się nie spodziewał.