Dzień, w którym Max nas opuścił – dramat rodziny w polskiej codzienności
Nigdy nie zapomnę tamtego zimowego popołudnia, gdy straciłem Maxa. To był nie tylko pies — był moim towarzyszem, światłem i powiernikiem, a dzień jego śmierci podarł naszą rodzinę na kawałki. Od tamtej chwili wszystkiego musiałem nauczyć się na nowo: znosić pustkę, rozmawiać z mamą, zrozumieć ojca i odkryć, co znaczy wybaczyć – sobie i innym.