Od zawsze podpora dla siostry, niewidzialna dla niej — i nagle wszystko pękło
Od lat byłam ramieniem, na którym Zosia mogła się wypłakać, logistycznym wsparciem, asekuracją jej porażek i motywatorem marzeń. Ostatnie wydarzenie pokazało mi brutalnie, że moje starania niewiele dla niej znaczą — a ja coraz bardziej tracę siebie. Zadaję sobie pytanie: jak długo można się poświęcać, zanim w końcu przestaniesz istnieć dla siebie samej?