Prawie urodziła w kuchni, gotując dla męża: Moja córka i jej życie w cieniu cudzych oczekiwań
Byłam świadkiem, jak moja córka, Marta, niemal urodziła w kuchni, bo zamiast jechać do szpitala, gotowała obiad dla swojego męża. Jej małżeństwo od zawsze wydawało mi się toksyczne, ale nigdy nie sądziłam, że aż tak bardzo zatraci siebie dla kogoś innego. Ta historia to nie tylko opowieść o porodzie, ale przede wszystkim o zagubieniu, poświęceniu i pytaniu: gdzie kończy się miłość, a zaczyna krzywda?